Komety na niebie. Trzeci rok z rzędu nad Europą pojawiała się kometa widoczna gołym okiem. Co roku inna. Pierwsza z nich z roku 1681 była tak jasna, że jej ogon można było zobaczyć nawet w dzień. Ostatnia z nich widoczna była od lipca do września 1683. I nawet dzisiaj robiłaby duże wrażenie. W tamtych czasach była znakiem końca świata, karą boską lub wróżbą nadchodzących klęsk. Co najgorsze ta astronomiczna sytuacja zbiegała się z niepokojącymi wieściami na samej ziemi.
Dzicz turecka nadciąga. Osmanowie od 200 lat prowadzili powolną, ale skuteczną ekspansję w Europie, palili miasta, brali ludzi w jasyr czyli niewolę, mordowali albo islamizowali zdobyte tereny. Plotki szły przez wędrowców, żołnierzy, kupców: "Turcy idą przez Węgry", "Turcy podpalają miasta", "Turcy wyżynają wsie". Wieści były przesadzone, ale nikt nie miał jak tego sprawdzić. Więc ludzie wierzyli. Latem tego roku armia turecka zaczęła oblegać Wiedeń. Atmosfera strachu i niepewności panowała tak w całej Europie, jak i na terenie samej Frankonii.
16 sierpnia 1683 - Jerzy Claus i Kunegunda Gemeiner biorą ślub w małym miasteczku Höchstadt an der Aisch we Frankonii.
Dlaczego my, ludzie, bierzemy ślub w tak dziwnym czasie? Może po prostu chcemy to wszystko przeżyć razem. Wszystko co może być okropne albo bardzo dziwne. A może wtedy, gdy świat się wali, najważniejsze staje się to, żeby być z kimś blisko.
Dnia 16 sierpnia 1683 roku
Jerzy Claus, prawowity syn Jana Clausa i Małgorzaty, został połączony węzłem małżeńskim z Kunegundą, prawowitą córką Piotra Gemeinera i Małgorzaty.
Świadkowie: Marcin Meyer, Jerzy Gemeiner.
A potem przyszła Wielka Zima. Najgorsza zima stulecia. Zima 1683/1684 była najzimniejszą zimą Małej Epoki Lodowcowej w Europie. Mróz rozpoczął się już od 9 października 1683 (dzień św. Denisa) i z krótkimi przerwami trwał aż do lutego 1684. Temperatury schodziły do -4°C wewnątrz ówczesnych budynków. We Frankonii drzewa pękały z hukiem od mrozu. Stawy i sadzawki wymarzły do dna zabijając wszystkie ryby, a morze było zamarznięte na 6-7 lig (około 30 km) od brzegu.
Jeśli dowiedziałaś lub dowiedziałeś się o tej stronie, to znaczy, że jesteś w gronie potomków Jerzego i Kunegundy.
To opowieść o Twoich przodkach. O parze, która wzięła ślub w roku, gdy świat wydawał się kończyć.
| JERZY CLAUS ✱ 1683 ✱ KUNEGUNDA GEMEINER |
| Klaus, Filipowski, Poller, Boczek, Wilczyński, Kurowski, Nawrot |
| Tomala, Kowalski, Umecki, Dzięgielewski, Cegiełko, Dynowski, Kozdrowicz |
| Paradowski, Kaczyński, Kwiatkowski, Wrotek, Skaryszewski, Wiater |
| Galiński, Szczerbiński, Moniuszko, Kowalik, Jóźwiak, Zaręba, Grądziel |
Twoje nazwisko powinno być w powyższej tabeli. Jeśli go nie ma – natychmiast się z nami skontaktuj. To nasza wspólna historia i chcemy, żeby była kompletna.
Z małego miasteczka we Frankonii rodzina ruszyła w świat.
Jeden pojechał dyliżansem do Warszawy – dwa dni drogi, żeby szukać pracy jako czeladnik stolarski w wielkim mieście. Niemcy jeździli "na saksy", choć mieli znacznie bliżej do Berlina, Wiednia i Pragi. A jednak!
Jego dwaj bratankowie wsiedli na statek do Ameryki. Dorobili się na byciu stolarzami w spustoszonym przez pożar San Francisco, a potem na gorączce złota. Kupili ziemię, założyli sady.
Leopold, przodek wszystkich rodzin piaseczyńskich, uciekł z Warszawy przed carem, tak jak jego syn uciekł góralce sprzed ołtarza.
Słowem rodzina podróżników i awanturników – jedni uciekali, inni szukali szczęścia, wszyscy gotowi zmienić miejsce gdy trzeba.
Ta strona to dopiero początek
Planujemy, żeby ta strona służyła nam wszystkim – potomkom Jerzego i Kunegundy. Żeby każdy mógł znaleźć tutaj coś dla siebie, coś co go zaciekawi w naszej wspólnej historii.
Chcemy umieścić tutaj wszystkich potomków tej pary z 1683 roku. Po drodze jest mnóstwo luk w wiedzy – brakujących dat, nieznanych imion, zaginionych gałęzi rodziny. Można prowadzić śledztwa w podgrupach lub pojedynczo. Stworzymy specjalną zakładkę, gdzie pokażemy jakie zagadki czekają na rozwiązanie.
Dla tych, którzy lubią historie z życia codziennego, plotki rodzinne i obyczaje dawnych czasów. Z suchych faktów można odczytać napięcia w relacjach, małe skandale, różnice między życiem w Warszawie a Piasecznie czy Frankonii. Trzeba tylko umieć łączyć fakty w historie. Tu będziemy zbierać i interpretować to, jak żyli nasi przodkowie na co dzień.
Można odwiedzać miejsca związane z naszą historią – od Höchstadt an der Aisch przez Warszawę i Piaseczno po miejsca w USA. Niektórzy umawiają się na wspólne wyjazdy, inni jadą sami. Warto dzielić się wskazówkami: gdzie zajrzeć, co zobaczyć po drodze, gdzie się zatrzymać. Mamy rodzinę na co najmniej dwóch kontynentach – każdy odkrywa te miejsca jak chce.
To wszystko przed nami. Jeśli masz pomysł, co jeszcze powinno się tutaj znaleźć – daj znać.